niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział I ~ Początek

      Był poniedziałkowy poranek, gdy obudził mnie krzyk mojej rodzicielki, który dochodził z dołu.
- Blear, Nikodem! Wstawajcie! - krzyczała natarczywie - Bo się spóźnicie na rozpoczęcie! Widzę was za 20 min na dole!
Naprawdę nienawidzę szkoły- pomyślałam. Dopiero wczoraj skończyły się wakacje, za którymi szczerze tęskniłam. Niechętnie wstałam z łóżka i po wzięciu wcześniej przygotowanych ubrań, ruszyłam do łazienki. Rozebrałam się z piżamy i weszłam pod prysznic. Już po sekundzie poczułam chłodną wodę, spływającą po moim ciele, co zawsze mnie relaksowało. Po umyciu, wytarłam się ręcznikiem i ubrałam. Nałożyłam jeszcze lekki makijaż i zeszłam na dół na śniadanie. Mój brat Nikodem, był w moim wieku i razem chodziliśmy do szkoły. Często musiał na mnie czekać, jak i w tamtym przypadku, ze względu na to, że potrzebowałam większej ilości czasu. Usiadłam do stołu i nałożyłam sobie na talerz gofry.
- Hej - przywitałam się.
- Cześć młoda. Jak się spało? - Odpowiedział Nikodem.
Często nazywa mnie 'młodą' co jest raczej nie adekwatne do naszego wieku, ale zdążyłam przywyknąć.
- Poszłam o 1 spać więc nie za dobrze - odpowiedziałam zirytowana.
- To trzeba było nie siedzieć po nocy - powiedziała mama wchodząc do kuchni.
- Nawet jeśli bym chciała, to bym tak wcześnie nie zasnęła. Po tych wakacjach mój czas spania został zaburzony - odparłam gryząc kawałek gofra. Gdy zjadłam, wzięłam torbę i skierowałam się w kierunku wyjścia. Nikodem szybko do mnie dołączył i ruszyliśmy w stronę szkoły. Nie była daleko od naszego domu, więc mogliśmy chodzić pieszo. W połowie drogi dołączyła do nas Lissa, moja najlepsza przyjaciółka. Przez całą drogę rozmawiałyśmy o tym jak źle nam z powodu końca wakacji.  Po 30 minutach stanęliśmy przed znienawidzonym budynkiem szkoły. Byłam popularna, dlatego powinnam ją lubić jak to wiele osób uważało. Ale mimo wszystkiego, nienawidziłam się uczyć i rano wstawać.
- Czas na mękę - westchnął Nikodem, kiedy przekraczaliśmy próg budynku. Wszyscy się spieszyli na rozpoczęcie. Były dwie sale podzielone na uczniów starszych i młodszych. My znajdowaliśmy się w sali dla starszych. Niechętnie weszliśmy do pomieszczenia i usadowiliśmy się na krzesłach . Dyrektor stał na środku i zaczął przemawiać z okazji rozpoczęcia się roku szkolnego. Nigdy go nie słuchałam, bo już po chwili miałam ochotę na sen. Po jakichś 40 min skończył  swoją przydługawą przemowę i wszyscy rozeszliśmy się do klas. Usiadłam z Lissa w ostatniej ławce a Nikodem jedną przed nami. Pani Fell, nasza wychowawczyni i tym samym nauczycielka historii przywitała nas ciepło. Do klasy wszedł jakiś chłopak, który zapewne był nowym uczniem.
- Przywitajcie nowego ucznia naszej szkoły. Nazywa się Christian Wood . - Powiedziała miło nauczycielka. Chłopak usiadł w ławce naprzeciwko i spojrzał na mnie ukradkiem. Udawałam, że tego nie zauważyłam.
- Przystojny nie? - zapytała Lissa.
- Przeciętny - odpowiedziałam. Chłopak był szatynem o błękitnych oczach które wyglądały jak sople lodu. Jednakże nie przypadł mi do gustu.
- Przecież to ciacho - szepnęła z niedowierzaniem w głosie.
- Mam chłopaka, nie pamiętasz ? Nie interesuje mnie ten cały Christian.
- Ale on jest idealny dla ciebie - stwierdziła.
- Ideały nie istnieją . Obudź się Lissa, to jest rzeczywistość nie marzenia. - Skoro tak bardzo jej się podoba to niech go sobie weźmie- pomyślałam. Nikodem odwrócił się do nas i puścił oczko.
- Która się już zakochała ? - Mój brat zawsze wie co mówi .
- Lissa . Nie wiem co ona w nim widzi .
- Wcale się nie zakochałam . Jest boski ale nic z tych rzeczy - Broniła się przyjaciółka.
- Spróbuj mi tylko o nim gadać a cię uduszę - zagroziłam.
Po chwili nauczycielka rozdała plany lekcji i wyszliśmy z klasy . Zaczęłam oglądać mój plan. Nagle ktoś na mnie wpadł. Pierwszy dzień szkoły a ja już miałam dość.
- Uważaj jak chodzisz ! - Powiedziałam do chłopaka zbierającego swoje książki na podłodze. Na cholerę w ogóle one mu były? Po chwili zorientowałam się, że to ten nowy chłopak.
- Przepraszam. - Podniósł się i popatrzał mi w oczy. Lissa z Nikodemem stali obok mnie i nie umieli powstrzymać się od śmiechu, lecz mi wcale do niego nie było..  Obok szafek zobaczyłam Oliviera . Uśmiechnęłam się do niego rozpromieniona.
- Nic nie szkodzi - Odpowiedziałam wgapiona w swojego chłopaka .
Szybko do niego podeszłam i pocałowałam na przywitanie.
- Tęskniłem za tobą, śliczna
- Ja za tobą też, Olivier - Powiedziałam nie odrywając od niego wzroku.. Niestety musiałam się z nim już pożegnać, gdyż mama kazała nam wrócić prosto do domu. Przytuliłam chłopaka na pożegnanie i podeszłam do przyjaciółki. Christian nie ruszył się z miejscu i nie odrywał ode mnie wzroku.
- Na co się tak gapisz ? Dziewczyny nie widziałeś ? - zapytałam wkurzona.
- Przepraszam złotko jeśli cię uraziłem - odparł .
- Ugh ... Dupek - Powiedziałam na co on tylko się zaśmiał i pociągnęłam przyjaciółkę i brata za ręce po czym opuściliśmy szkołę i skierowaliśmy się w kierunku domów.


Podoba się rozdział ? = Skomentuj :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz