sobota, 18 października 2014

Rozdział 10 ~Daily Routine

Chłopak zmierzał wprost w moją stronę. Uśmiech zszedł mi z twarzy a pojawił się strach. Tak. Bałam się. Nie wiedziałam jak może zareagować. Przystanęłam i oparłam się łokciem o jedną z bram jakbym miała zaraz stracić przytomność. Krew we mnie buzowała jak szalona a ja nie mogłam nad tym zapanować. Wiedziałam , że decyzja jaką właśnie w tej chwili podejmuje jest niebiezpieczna.
Po chwili Olivier stał już przedemną zmniejszając odległość między nami. Był odemnie wyższy. Uniosłam lekko głowę aby na niego spojrzeć. W jego oczach można było dostrzec poniekąd smutek jak i złość. Nie czekając dłużej powiedziałam pewnie:
- Musimy porozmawiać. - Odparłam ukrywajac wszelkie emocje. 
- Na to liczę.- Odezwał się tonem pogardy.
Skinęłam lekko głową i pociągnęłam lekko chłopaka za nadgarstek oddalając się od przyjaciół. Usiadłam na jednej z ławek pare metrów dalej. Chłopak bez zastanowienia dosiadł się do mnie. 
- Wiem o tobie i Christianie...- Powiedział niepewnie. Otworzyła buzię aby coś powiedzieć lecz mi przerwał.- Twoje wytłumaczenia nic nie dadzą.
- Nie miałam zamiaru się tłumaczyć. - Powiedziałam udając obojętną a w środku się aż we mnie gotowało.
- To dobrze. - Spojrzał na mnie niepewnie.- Bo nawet nie chce tego słyszeć. Zdradziłaś mnie. Myślałem , że jesteś inna. Widocznie się myliłem. 
- Olivier...- Chłopak chciał mi przerwać lecz go szybko uciszyłam. - Musisz mnie wysłuchać. - Kontynuowałam gdy dał mi na to pozwolenie. - Przepraszam za to wszystko. Ja po prostu się upiłam i nie panowałam nad swoim ciałem. Nie wiedziałam co robie. Dopiero potem to do mnie dotarło i za wszelką cene chciałabym to naprawić ponieważ nic do niego nie czuje. Ale.. Musisz wiedzieć o czymś jeszcze. Tylko proszę.. Opanuj się i nie rób niczego czego mógłbyś potem żałować.- Skinąl lekko głową. Wiedziałam , że nie był pewny swoich czynów.- Nie zdradziłam cię tylko z nim. 
- Że co ?! - Krzyknął a w jego oczach było widać gniew.
- Uspokój się.
- Jak mam się do cholery uspokoić?!- Powiedział a po chwili siedział spokojnie zakrywając twarz w rękach.
- Nie chciałam tego. Na początku się opierałam ale potem już uległam. Wiem , że cię zraniłam i za to przepraszam. Zasługujesz na kogoś lepszego niż ja. 
- Nie... To wszystko moja wina. Nie powinienem był... Po prostu poświęcałem ci za mało uwagi. 
I niestety ci zaufałem. A teraz proszę , zostaw mnie samego.- Odparł bez silnie. 
Kończąc rozmowe z byłym chłopakiem wstałam i odeszłam. Po paru metrów przejścia  rzuciłam się biegiem w stronę domu. Inni próbowali mnie zatrzymać lecz ja nie zważałam na ich słowa jeśli można je tak nazwać. Ostatnie co usłyszałam to : Lissa ! Nie rób czasami głupstw !- Wypowiedziano to zdanie przez mojego brata. Już po paru minutach znajdowałam się w przedpokoju. Oparłam się o framuge drzwi i cicho szlochając opadłam na ziemię. 
Gdy już chodź trochę się uspokoiłam ruszyłam w stronę łazienki. Opłukałam twarz zimną wodą i przebrałam się w luźne ubranie. Niedługo potym wszyscy wrócili do domu. Do pokoju wparowała Lissa. Gdy mnie ujrzała jej twarz ze strachu przebudziła się w troskę. Nie wytrzymalam i z moich oczu popłynęły pojedyńcze łzy. 
- Oh Blear. Chodź tu do mnie.- Rzuciła podchodąc o mnie a ja mocno się w nią wtuliłam. 
- Zraniłam go. Czuje się winna. W ogóle co ja gadam , to moja wina!- Mowiłam poprzez płacz.
Chwile potym usiadłyśmy na łóżku. Oparłam glowę na ramieniu przyjaciółki która mimowolnie próbowała mnie wesprzec. Może nie słowami ale duchem. Po prostu milczała a jej ręka gładziła mnie lekko po plecach. Pozotywna energia biła od niego z daleka. Można sądzić , że Lissa jest zwykła dziewczyna lecz w moim przypadku jest to niezgodne z prawda. Dziewczyna była najlepszym co mnie w życiu spotkało. Inni mogą pomarzyć o tak wspaniałej przyjaciółce jak ona. Westchnęłam a już po chwili zapadałam w błogi sen. Tego m było trzeba po tak męczącym dniu. 
Obudziłam się nastepnego ranka owinięta kołdrą po samą szyje. Wiedziałam , że nie jestem tu sama. Wywnioskowałam to poprzez delikatne unoszenie się kołdry co świadczyło o czyjejś obecności. Obróciłam twarz w prawą stronę i zobaczyłam niewinna twarzyczke brunetki. Jej klatka piersiowa spokojnie się podnosiła i po sekundzie opadała. Wyglądała jak anioł. Uśmiechnęłam się lekko. Wstałam z łożka i poszłam wziąść prysznic. Po skończeniu czynności się ubrałam w to. Zeszłam po schodach na dół i usiadłam z chłopakami w milczeniu do stołu.
Od paru minut grzebałam widelcem w talerzu. Nie miałam ochoty na jedzenie. 
- Jak się czujesz ? - Zapytał Nikodem.
- Dobrze.. - Odparłam przekonując nie tylko jego ale i samą siebie. - Nie chce o tym gadać.
- Zjedź coś chociaż. - Odparł z zażenowaniem Nicholas. 
- Nie mam ochoty. - Odburknęłam. 
Chłopak westchnął i udał się po schodach na górę. Wkurzyłam go. To było pewne....
Przepraszam , że jest taki krótki ale nie mam zbytnio weny na to. 
Obiecuje , że nastepny będzie dłuższy. 
A teraz coś dla uściślenia. Niektórym może się mylić imię Nikodema i Nicka w zdrobnieniu (
Nik , Nick. ) więc postanowiłam używać pełnego imienia Nicka( Nicholas ). Niekiedy będę zdrabniać więc zapamiętajcie jak kogo imię się zdrabnia. 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 
+ Dziękuje za 500 wyświetleń :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz